Mural, na który trudno nie wpaść... dosłownie.

Malarstwo ścienne to moim zdaniem coś bardzo intrygującego. Zawsze chciałam się podjąć takiego wyzwania, ale... nie dysponuję wolną ścianą ツ
Jak wiecie, gdybym miała wybierać pomiędzy formatem A4 a B1, bez wahania wybrałabym większy. Im większa kartka, tym lepsze pole do popisu. 
Dzisiaj jednak pokażę Wam takie dzieło, na które spojrzywszy nie ma lepszej reakcji niż: wow.

Są tu jacyś poznaniacy? 


Opowieść śródecka z trębaczem na dachu i kotem w tle jest muralem na poznańskiej Śródce, odsłoniętym 1 października 2015. Malowidło ma zarówno zdobić, jak i opowiadać historię dzielnicy - wcześniej małego miasteczka. Możemy dopatrzeć się na nim tytułowego trębacza oraz czarnego kota. Autorem koncepcji jest Radosław Barek, poznański architekt rysownik.

Choć nigdy nie widziałam tego dzieła na żywo, uwielbiam się w niego wpatrywać! Wyraziste kolory świetnie ze sobą współgrają, co z pewnością dodaje dzielnicy trochę życia. Wszystko wydaje się dopracowane co do szczegółu, wystarczy spojrzeć na namalowane postaci. Nic dziwnego, że tyle turystów zatrzymuje się przed dziełem i ogląda go z zachwytem. Ten mural jest tak dynamiczny, że kamienice wokół wyglądają przy nim martwo. 


Trudno uwierzyć, że kiedyś była to wielka, szara ściana.


Trudno uwierzyć i trudno porównać.
To jest genialne.
A jak Wy uważacie?
Do następnego posta!



Wyrażam szacunek dla autorów tych pięknych zdjęć, jak i nagranego filmu.






MIŁOŚĆ OD PIERWSZEGO WEJRZENIA! + speed drawing

Cześć! Nie spodziewałam się, że aż tak chętnie zareagujecie na notę o brushpenach. Posta nie mam... Ale mam filmik!
Zaparzcie herbatę i miłego oglądania! 😉
Nie zapomnijcie dać znać czegoś od siebie w komentarzu!


Małe zakupy

Zgadnijcie, kto awansował dzisiaj na szesnasty rok chodzenia po tej planecie! 👌
W zeszłym tygodniu zamówiłam parę akcesoriów do kolejnych zamówień i chciałabym się z Wami tym podzielić. Właściwie, są to podstawowe rzeczy których używam do moich rysunków, także "szału ni ma', ale pogadać możemy, gdyż i tak aktualne prace są na etapie robienia.
Zaczynajmy!


Natychmiast po otwarciu paczki natrafiłam na niezabarwione chrupki kukurydziane. A przynajmniej tak wyglądają. Jest ich sporo. Pomyślałam, że mogą być świetną zabawką dla kota, ale pomysł był to raczej chybiony - Mikołaj skonsumuje wszystko, co nie jest przeznaczone do skonsumowania, bez względu, czy się rusza, czy lata, czy nie, także i te "chrupki" zaczął wcinać.


Patrzcie na to fajne opakowanie!


I to, co w środku opakowania. Braki uzupełnione, wszystko co potrzeba, teraz jest, czyli: dwa czerwone brushpeny, jeden czarny, jeden zielony, brązowy i jeden czarny cienkopis FC grubości M. 


Czerwonych brushpenów schodzi mi najwięcej, dlatego wolę mieć dwa na zapas. Tym bardziej, że cała kolekcja ma być zrobiona w tym kolorze. 
Niedługo chciałabym zrobić post o brushpenach. Co o tym myślicie?

Też ostatnio robiliście zakupy?
 Może niekoniecznie przybory artystyczne, a coś innego, ciekawego? Piszcie! :)





^