Ostatni post w 2015

Kochaaani! Niedługo zbliża się północ, więc chciałam Wam w nowym roku życzyć szczęścia i spełnienia (no, może nie wszystkich od razu) marzeń! ^^

POSTANOWIENIA RYSUNKOWE NA ROK 2016:
opanować do perfekcji 'wygody rękowej' (jakkolwiek to brzmi xD) rysowanie portretów
nauczyć się rysować okna (moje marzenie.)
NIE MIEĆ LENIA. OT TAK!!!

Oto mój prawdopodbnie ostatni szkic w tym roku. I oczywiście NAWET dzisiaj natura nie chciała, by wyszedł super świetnie.


No to w takim razie widzimy się za rok! 
Do zobaczenia ^^
~ Aiko ~
  

Moje miasto: wersja 'krzyżowa'

Cały dzień się zastanawiałam, o czym napisać. Mam kolekcję zaczętą i kolekcję skończoną. Ok, niech będzie ta skończona.
Tą notkę miałam napisać wczoraj, ale - przyznaję szczerze - nie chciało mi się. Pewnie nie jeden z Was tak ma. Pamiętajcie tylko, Blogger jest bardzo nieszczęśliwy gdy nie nakarmicie go postem :(
 Przed pisaniem chciałam wszystkim czytelnikom życzyć spóźnionego Merii Kurisumasu. Wesołych Świąt, Kochani!

Zacznijmy pisać.
Jestem tak bardzo ciekawa, jak zrozumieliście dzisiejszy tytuł posta. A czy komuś z Was skojarzyło się może z kościołem? 
Jeśli tak, to gratuluję :)



Oryginalny podtytuł.

Podczas rysowania nie chciałam wielce utożsamiać prac z religią. Chodziło mi bardziej o ukazanie kościoła po prostu jako budowlę. Ćwiczenie na rysowanie architektury.
Kolekcja przedstawia wszystkie (8) kościołów w moim mieście. Trochę ich jest, a miasto wcale nie jest takie ogromne. Jednego nawet nigdy na oczy nie widziałam. 

Ej, zapomniałabym dodać! 
Zakupiłam... dość dawno komplecik pustych kartek w formie pocztówek. Chyba wiecie o co chodzi - z jednej strony są te linie na których się wypisuje adres oraz pole do pisania, a z drugiej - puste miejsce do własnego zaprojektowania. Są świetne, szczególnie podoba mi się lekko pofałdowana faktura. Także niezły pomysł na prezent. Dotychczas rysowałam na nich tylko pisakami Faber-Castell, ale prawdopodobnie nadają się również do malowania farbami (na szkatułce z pocztówkami widnieją jakieś akwarelowe kwiaty, z tego wnioskuję).

Nad kolekcją siedziałam tydzień, może dwa (ech, znowu czasu nie liczę). Pracowało się jak zwykle przyjemnie, chociaż o wiele bardziej wolę działać przy trooochę większych formatach od A6 :) Jeśli jeszcze nie wspomniałam, prace rysowałam pisakami w odcieniach sepii.
Zapraszam do oglądania!

Całość





Do każdej pocztówki dołączona brązowa koperta. 

Już niedługo, trochę o zaczętej kolekcji - również sepia, ale tym razem pastel - na nieco większym formacie ;) 
Ach... mam ochotę sobie wstrzelić jakiegoś kopa elektrycznego i działać, działać, działać!

Szczęśliwych, spokojnych lub energicznych (jak kto woli) świąt jeszcze raz życzę!
Aiko













Węglowy portret raz drugi

Jestem ciekawa, jak u Was ze świątecznymi przygotowaniami. W moim domu dopiero rozkręca się atmosfera - przed chwilą przyniesiono choinkę.

 Kolejny portrecik do kolekcji. Muszę przyznać, pomęczyłam się z nim trochę bardziej niż z ostatnim. Pewnie dlatego, że tym razem rysowałam: a) ze zdjęcia, b) kobietę :P


Stwierdzam, iż węgiel to dla mnie najlepsze, czym mogę rysować. Tym razem oprócz klasycznego węgielka w formie... "patykowatej", użyłam tego w wersji ołówkowej do wykończenia fragmentów. 
Muszę przyznać, że w portrecie nawet fajnie wyszły oczy. Podobają mi się też plamy czerni na włosach.  A Wam?

Spodziewajcie się niedługo kolejnego posta!
~ Miłego weekendu wszystkim czytelnikom życzę
Aiko

Twarzowy portret



Czarny, niefotogeniczny obiekt, a w tle kompozycja z podobrazi.

Heja!
Sobotnie ranki spędzam w pracowni malarza. Tam sobie maluję i tworzę pod okiem artysty.
Dzisiaj - niespodzianka. Na zajęcia podwoził mnie tata i się okazało, 'że jak już jest', to będę malować jego portret. Miał się zrazić. Miał być zapracowany. A nie na odwrót. No super.

Zawsze myślałam, że portrety to nie moja działka - ale to nie prawda. Portrety kobiet to nie moja działka. Bo jak widzicie, praca przedstawiająca mojego tatę, wyszła całkiem nieźle. I nawet widać podobieństwo!



Ech, te aparaty...

Na zdjęciu, można stwierdzić, że to sepia - jednakże to węgiel ;) Światło pada tragicznie, w ogóle fotografie robione w moim pokoju jakieś szare wychodzą...
Te pionowe kreski na podobraziu złączone z węglem wyglądają świetnie. Ze względu na te "naturalne mankamenty" o wiele bardziej mi pasuje działanie na płótnie niż na kartce.

Na koniec przedstawiam moją kotkę, która wręcz pozuje przed aparatem (nie jak czarnidło > <)

~ Aiko











Biało-czarno i niebiesko

Zapowiedziany obraz, tym razem węglem. 


A jak Wasza działalność przed płótnem/kartką? Jestem ciekawa :)






Sepia pastelą

Hej, hej. Dawno mnie tu nie było, co? Aż chyba się muszę wyspowiadać...
Szkice, rysunki, obrazy w toku, wszystko idzie po mojej myśli i coś czuję, że do końca roku uda wykonać mi się wszystkie zamierzone cele.

A to jedno z moich niedawno skończonych prac. 


Ulica, którą rysowałam już po raz trzeci w życiu. Słowiańska. Format A2.

Rysowanie zajęło mi - dziwne nawet - dwa dni. Kupiłam kiedyś opakowanie pasteli 'ziemistych', lecz dopiero w domu zorientowałam się, że są typem twardym, czyli głównie do wykończeń. Nie używałam ich przez ponad pół roku z myślą, że i tak się nie przydadzą. A tu nagle nastał czas by zmalować coś sepią, zerknęłam na nie raz jeszcze, i - jak się okazało - bardzo przyjemnie się z nimi pracuje. Nawet kanciaste rogi dały się niespodziewanie zetrzeć na kształt grafitu :)

Niedługo chciałabym wykonać drugą wersję Słowiańskiej (O ja, tym razem już czwartą!), tym razem moim artystycznym sprzymierzeńcem - węglem, nie zachowując jednak aż tylu szczegółów. 

Zapowiadam więcej postów :)
Czekajcie więc!

Taka bezenergiczna dzisiaj :< ,
 Aiko


Słupsk, ratusz + filmik!

Uwaga: post dawny - coś się pokręciło i sam wsunął się na pierwsze miejsce! > <

Sama nie wierzę.
Naprawdę tu weszłam!


Pewnie już większość zauważyła nowy szablon? Ech, nie mogę się zdecydować, zawsze po jakimś czasie każdy z nich mnie nudzi > <
Planowałam zrobić coś ekstra-super fajnego, nowoczesnego (myślałam głównie nad akcentem japońskim, coś z czerwienią), ale gdy zobaczyłam, ile z tym roboty, to już mi się odechciało ...
Postawiłam na jagodowy, dorzuciłam koty i myślę, że się Wam spodoba.

No to teraz do rzeczy.


W ostatnim poście o kolorkach (swoją drogą - nie wiedziałam, że aż tak się Wam spodoba :) wspomniałam o mojej nowej pracy. Niedawno nadeszła ta chwila, w której ją skończyłam.

Prawdą jest, iż ciocia moja chciała czymś ozdobić ścianę, zatem za pośrednictwem mojej babci skonsultowała się ze mną. No i taką trudność dała - temat: dowolny. Po dłuższym zastanowieniu postanowiłam podarować jej ratusz. Słupski ratusz. Dlaczego? Chyba łatwo jest się domyślić - ciocia pochodzi ze Słupska.



* Nie myśleć, że ta ściana wyszła krzywo, to zdjęcie jest "krzywe" ;) *

Ile ja już razy mówiłam że uwielbiam te pisaki? ♥ (chcesz wiedzieć o nich więcej? kliknij tutaj)
Gdy po raz pierwszy zobaczyłam tą budowlę, pomyślałam, że jakbym dorwała architekta, to miałby martwą przyszłość :) Wszystkie, wszyściutenkie szczególiki, w dodatku cały ten gmach wygląda jak jakiś zamek. 
Nie spodziewałam się więc, że będzie to jedna z milszych robót.
Mam już radę na przyszłość - nie zniechęcać się do, tylko z pozoru, ciężko wyglądających wymagań. 
Podjęcie ryzyka jest o wiele lepsze niż powielanie tych samych, prostych tematów.



Niestety październik stał się miesiącem naprawdę "zawalonym" (nie dziwić się gdy niedługo posty MOŻE będą się pojawiać raz w miesiącu! :c). Rysunek powstawał na oko w 3 tygodnie (tzn. w 3 weekendy'). Muszę się też przyznać, że w październiku W OGÓLE nie stanęłam koło sztalugi. 
Chwila, kiedy jest kolejny dłuższy weekend? Czyżby dopiero w grudniu? 
W takim razie czekam...

Postanowiłam trochę Was odciągnąć od samego czytania, więc... zapraszam do oglądania filmiku, nagrywanego kiedy zajmowałam się fragmentem wieży! :)

* Przepraszam za to ruszanie aparatem, nie wiedziałam, jak ustawić żeby było wygodnie xD *





EFEKT KOŃCOWY


I jak się Wam podoba? Może macie jakieś zastrzeżenia?
Jak tam Wasze radzenie sobie z nalotem obowiązków?
Piszcie, piszcie!

Żegnaam 
~ Aiko 










Moje ulubione kolory farb

Obiecałam.
To jestem.



Witam wszystkich bardzo serdecznie! ^^
Znowu zaniedbałam. Ale trudno. To już przeszłość.
Może jeszcze zdołam coś wstawić w przyszłym tygodniu? Rysuję właśnie fajną pracę, więc może, może...
Dzisiaj mam w planach nieco inny temat posta, będzie kolorowo i - co większość czytelników sobie bardzo ceni - dużo zdjęć!

A więc no, zapraszam do czytania!




Nie rozumiem pesymistów, nie rozumiem, jak mając cały zestaw 25-40-65 farb malować tylko trzema. Ludzie. Obrazy są do oglądania i powieszenia na ścianie, a nie do trzymania jedynie w portfolio. Mają być przede wszystkim ładne, powinny być idealną dekoracją pokoju. To przeciętny oglądacz obrazu decyduje, czy jest on fajny, bo o to tutaj chodzi - dzieła mają się podobać ZWYKŁYM ludziom.

Chciałam przedstawić kolory farb, dzięki którym czuję, że maluję:



( 'ą' idealne, jaka ja kreatywna xD)

Lubię brązy. To takie uniwersalne barwy. 
Chyba na dodatek używam ich najwięcej ze wszystkich, oczywiście zaraz po bielach.

~ BURNT UMBER ~




Prosty, ciemny odcień. Innym farbom nadaje głębi, zarówno z białym jak i z czarnym wygląda rewelacyjnie. Fajnie łączy się też z niebieskim.


~ YELLOW OCHRE ~



Brąz z początku przedstawiający się jako ciemny żółty, jednak w połączeniu z poprzednim wychodzi super kolor. Ni ciemny, ni jasny. Przydaje się też bardzo do zaakcentowania plam światła na drewnie.





Ok, pora na zielenie.
Ponoć kolor relaksujący. 


~ SAP GREEN ~


Przed otwarciem prezentuje się jako wojskowa zieleń. W rzeczywistości tak jest, ale pod warunkiem że się doda kapkę brązu. Czysty kolor przypomina bardziej odcień jasno oliwkowy.
Chyba jeszcze nie mówiłam, że nie lubię rysować zieleniami, są takie surowe i w ogóle... trudno się je łączy z innymi farbami, by uzyskać zamierzony efekt. Dlatego uwielbiam Sap green za ten super łagodny kolor.


~ YELLOW GREEN ~


Po prostu kocham tą prostą nazwę :")
Co ciekawe, na swojej tubce mam napisane 'Yellowish', zaś na internecie widnieje samo 'Yellow'. A kod ten sam. Cóż, więc napiszę tak i tak.
Często mieszam ten neon z żółciami, jak i z poprzednikiem. Powód? Nadaje innej barwie życia! 
Lubię go stosować do zaznaczania akcentów na liściach, jak i do owoców.





Moim ulubionym kolorem jest granat. Jest taki wyrazisty, ale nie przedobrzony.


~ COBALT BLUE ULTRAMARINE ~


Taka odmiana podstawowej ultramariny, różni się tym, że jest nieco jaśniejsza. 






Czerwienie - takie nasycone kolory ;)

~ MADDER LAKE D / QUINACRIDONE ROSE ~



Dwa kolory, które mój aparat rozróżnia, a ja nie :|
Tutaj wyraźnie widać, że Madder jest o wiele "czerwieńszy" niż sąsiadka, ale mówię wam, w rzeczywistości nie rozróżnilibyście ich. Oba wydają się jakieś różowawe, dlatego nawet nie zwracam uwagi który z nich biorę xD





Kolejna genialna polska litera ...


~ AZO YELLOW M ~


Soczysty żółty, im bardziej się w niego wpatruję, tym bardziej chce mi się jeść D:
Fajny, czysty kolorek, powiedziałabym, że nawet nie ma potrzeby mieszać go z innymi farbami.

Mam jeszcze Napples yellow red, który przedstawię go tutaj osobno, gdyż raczej nie będę go specjalnie wciskać w 'pomarańcze'...
Co by tu powiedzieć, jeden ze średnich tonów beżu, niezastąpiony oczywiście w portretach. Częściej jednak używam go z brązami.
Po otwarciu wydaje się być żółtawy, ale wystarczy tylko 'wygrzebać' z białym i naprawione ;)






♥ Ech, chciałam pokazać jak dana farba zachowuje się na płótnie, ale te nieszczęsne aparaty zmieniają kolor :|
Trochę długo, ale wytrwaliście, prawda? ♥

Naprawdę już sama nie wiem, jak to będzie z tymi postami...
Chyba zrezygnuję z harmonogramu, będę pisać gdy naprawdę będę miała czas, gdyż niestety nie uda mi się niczego obiecać...

Tylko wiecie, pisanie a komentowanie to zupełnie inna sprawa, więc nie ma mowy o odcięciu się od aktywności u Was ^^


~ Miłej (nieszczęsnej) szkoły życzę,
Aiko





Dwie 'martwe' kompozycje

~ Herzlich Willkommen! ~

Pff, chyba zdążyliście mnie już zapomnieć. Blog siedzi w moim sercu, nie opuszczę go, chyba że zgubię hasło do Bloggera ;]
Nie powiem, że szkoła to zło (jak to inni bez bliższego zastanowienia oceniają), jednak dość często można się przekonać jak bardzo daje nam w kość i zabiera jedną z tych najważniejszych dla człowieka rzeczy czyli CZAS.

Całe szczęście, że jednak udaje mi się gdzieś pomiędzy nauką humanistyczną, nauką ścisłą i nauką języków wcisnąć to moje bardzo pogmatwane przez wszystko malowanie.
Żeby nie doszło do nieporozumień - to, że mnie nie było przez - jeju - dwa tygodnie, nie znaczy, że z pędzlami skończyłam. Wręcz przeciwnie, muszę przyznać, że od września poświęcam temu więcej czasu niż w wakacje (bo wiecie już jak ja fiksuję w wakacje...)

Dobra, dobra.. wiem, że już zaczynacie się nudzić, to przechodzę do obrazów ;]


Ee? Czemu takie ciemne? Przecież nawet poprawiałam! :(
Niby taki minimalny problemik, a psuje cały efekt. Aparaty, komórki jak i skaner NIGDY nie odzwierciedlą prawdziwego wyglądu, prawdziwej duszy pracy, ech... Można się jedynie pocieszyć, że chociaż coś widać.

Płótno jest gdzieś wymiarów 70 x 50, zatem nie jest wielce obszerne. Kompozycja rzeczywista nie została utworzona przeze mnie, tylko przez nauczyciela. Moim zadaniem było namalować taką oto bezharmonijną prostotę.



A tu z kolei coś zamgliło. No super.
Specjalnie podkreślam, iż to kolejna kompozycja ustawiona przez tego samego nauczyciela. Nigdy bym nie namalowała kaloszy z jakimś rulonem papieru. Hm, to takie mało... kobiece?

Ta praca bardziej mi się podoba od poprzedniej, chociaż nie wykonałam jej moją ulubioną techniką ("papkaniem") ze względu na płótno o drobnej powierzchni.

Dostałam totalnego obrzydzenia do kaloszy, ale zdziwiłam się, gdyż wyszły najlepiej z całej kompozycji. Gorzej jest z draperią tego tam z tyłu. Nie umiem się znaleźć w fioletach.


Taka myśl mi się nasunęła, gdyż nigdy jeszcze was o to nie pytałam...
Jakiej muzyki słuchacie przy tworzeniu?
(czy w ogóle słuchacie?)

Śmieszne, gdy rysuję przy biurku i muzyka jest włączona, w ogóle nie mogę się skoncentrować na tym, co robię, ale podczas malowania przy sztaludze nie mogę się oderwać od radia xD
Lubię słuchać RMF FM, gdyż nie przepadam za muzyką z pendrive'a. Dlaczego? Mój mózg znów się dekoncentruje, zbyt bardzo analizuje i przypomina sobie utwory, które "zaraz będą". A radio to taka losowanka - nigdy nie wiesz na co trafisz :]



♥ Wkurzona Japoneczka poniżej daje wam wskazówkę, jaki to będzie kolejny obraz ^^ 
Ktoś się domyśla?




Posty prawdopodobnie będą się zjawiać w niedzielę, ale wiecie jak to jest...
Pozdrawiam wszystkich czytelników!
~ Aiko






Oczy skarbem, oczy złotem...

~ Konbanwa! ~
Dobry wieczór!


Nie mogę uwierzyć, że w sobotę również nie można mieć wolnego czasu i muszę pisać posty prawie że w nocy... Nie, nie żeby jakoś specjalnie mi to przeszkadzało, uwielbiam tutaj pisać, szczególnie, gdy mam jakiś świetny temat ^^
Pewnie nikt z was nie lubi gdy na blogu jest nudno. Bez życia. No właśnie.


♥♥♥


A ja dzisiaj powiem o szkicach.
Ale najpierw wyżalę się po raz enty:
W TYM TYGODNIU UDAŁO MI SIĘ NARYSOWAĆ AŻ JEDEN SZKIC.

Po szkole to już nie ma mowy żeby coś narysować, a szkoła to jeden z gorszych obiektów w których można działać artystycznie. Nie tylko w przenośni. Nie wiem czy się śmiać czy płakać, z powodu moich zajęć artystycznych "do wyboru" w których nie ma sekcji plastycznej.

Ok, to wracamy.

Isztr kiedyś stwierdziła, że chyba lubię rysować oczy.
Oczy jak dla mnie są największym atrybutem człowieka. A najładniejsze są te duże i błyszczące.
Skoro jestem taka "oczolubna", to świetnie byłoby się nauczyć je rysować.


Nie będzie to łatwe. Oko to bezlitosny narząd dla rysującego - chce być bardzo oryginalny i różnić się od swego lewego bądź prawego brata.

Przykład mamy na rysunku powyżej. To po lewej jest okiem inteligentnej, spokojnej dziewczyny, zaś to drugie należy do zadziornej, błyskotliwej panienki.

Hm, a jak tam u was rysownicy z tymi oczętami? Macie jakąś własną technikę proporcji? Podzielcie się w komentarzach! :]


 ♥♥♥


Drugi szkic, druga sprawa.
Mogłam go wstawić już w sierpniu, tylko zbyt bardzo się obawiałam, że koleżanka go zobaczy... a ma to być prezent urodzinowy ;)
Teraz boję się mniej, ale trzymajcie kciuki że do listopada nie spalę niespodzianki!


Olę rysowałam już 2 razy w życiu, z każdym szkicem wygląda coraz lepiej ^^
W grę kolejny raz weszli moi sprzymierzeńcy z Faber-Castell (więcej tutaj). Jak zawsze nie zawiedli :')

Z początku miał być to rysunek ołówkiem (ej, jak ja dawno ołówkiem nie rysowałam?), ale - znając moje trudności ze śmiganiem z ołówkiem - nie wyszedłby tak dobrze.


♥♥♥

Wow, co raz więcej osób jak widzę tutaj wpada! Arigato Gozaimasu! :)
Wszystkie szkice z postów trafiają do górnej zakładki SZKICE.

Życzę miłej nocy z milionami poduch i książką w ręku
Miłych snów :)
Aiko 






Coś innego... PLAN LEKCJI NA 2015/16

Witam Was ponownie 26 minut po opublikowaniu poprzedniego posta! ^^

Pomyślałam sobie, że muszę jakoś zrewanżować wczorajszą nieobecność, zatem piszę po raz drugi :)

Miałam tą notkę wstawić jeszcze przed rozpoczęciem roku, ale zapominalska musiała zapomnieć, no bo jak inaczej?

Tym razem mam do pokazania coś związanego raczej z grafiką, mój wzór na plan lekcji 2015/16.




* 6 (właściwie to jeszcze 3, czyli 9) książek o Japonii, wariatka ze mnie *


Plan lekcji, który zazwyczaj wisi w pokoju, to świetna rzecz na wyrażenie siebie. 
Ołówek i linijka (bo trzeba też się zmierzyć z rysowaniem technicznym), trochę cienkopisów oraz mój ulubieniec - pisak B z serii o Faber Castell i trochę wiedzy własnej, czyli znajomość japońskich odpowiedników dni tygodnia. Tak właśnie powstała moja praca, która będzie mi towarzyszyć przez cały rok :)


Zastanawiałam się nad doborem cienkopisów spośród czerwonego, niebieskiego i złotego. Zdecydowałam się na ten pierwszy, ze względu na kolorystykę mojego pokoju. Warto pamiętać o takich rzeczach!

A jak to u Was wygląda? Jeśli chodzicie jeszcze do szkoły, rzecz jasna :)
Skupiacie się na takich drobnostkach? Może macie inne pomysły?
Podzielcie się w komentarzach! 

Żegnam i pozdrawiam (teraz naprawdę :)
Aiko





Jeleń na bagnach


Ja nie wiem, sama ustalam harmonogram pisania, już pierwszego dnia się nie wywiązuję. Jeśli ktoś na tym bardzo ucierpiał, to oczywiście przepraszam.. akurat wyszłam z koleżanką i tak się.. zapomniało ^^"

A właśnie, nowinę niosę!

DZIĘKUJĘ WSZYSTKIM CZYTELNIKOM, KOMENTATOROM I OBSERWATOROM ZA 1000 WEJŚĆ! ☺

Jak już pewnie zauważyliście, w rubryce obok nad 'wyświetleniami' w połowie sierpnia załączyłam komunikat o wyłączeniu uwzględniania własnych wejść. Znaczy to m. in. że gram fair i wiem, ile tak naprawdę wyświetleń pochodzi z innych źródeł niż mój komputer.

♥♥♥

Dzisiaj notka z bardzo wyrafinowanym, nostalgicznym i filozoficznym tematem...

"Jeleń na bagnach".


 Nie, jeśli chodzi o wybór barw to nie mam obecnie żadnego doła czy coś w tym stylu. Wręcz przeciwnie, cieszę się ze względu na pogodę, ktoś może mnie uznać za dziwną, ale wolę jesień od lata.

Co najbardziej mi się podoba w tej pracy? Jeleń. To on właśnie nadał jej "inności", może trochę pozytywizmu, jak dla mnie sama łąka w pochmurny dzień byłaby zresztą nudna.

Śmieszy mnie, że zdjęcie zrobione wieczorem (to pierwsze) wyszło lepiej niż to z dzisiaj (jedno wyżej). Magia!
Powiem tyle, że jasność obrazu mianuje się na coś pomiędzy tymi dwoma ;)


Jeleń z bliska, nieco oślepiony przez światło :)


Miłego dnia życzę ~
Aiko
^