TOP 5: czym najbardziej lubię rysować/malować

        Nareszcie wakacje, dosyć szkoły na te dwa miesiące! Z tej racji (i jeszcze z racji radości z moich dobrych ocen na koniec roku =) opowiem o swoich ulubionych formach malowania w takowym rankingu.


TOP 5: czym najbardziej lubię rysować/malować

Miejsce 5 - Ołówek

Chyba każdy kto zaczynał przygodę z rysunkiem, uczył się szkicu ołówkiem. Gdy nie zna się podstaw jego używania, nie przejdzie się do trudniejszych form rysunku czy malarstwa. 
Jeden z prostszych artykułów artystycznych, można go używać na nieskończenie wiele stylów i technik, poczynając od szybkiego, dynamicznego szkicu w parku kończąc na precyzyjnej architekturze w formacie A2.

Przyznam otwarcie, po ołówki sięgam chyba tylko na przerwach w szkole. Związane jest to po prostu z brakiem czasu, gdyż ten, chciałabym przeznaczać na bardziej wykwintne formy, jak np. farba. Szczęście, że zbliżają się wakacje, może coś z nimi zdziałam?










Miejsce 4 - Farby olejne


Taka stara technika, a ja zaczęłam jej używać dopiero gdzieś miesiąc temu. Dotychczasowo najtrudniejsza forma jaką poznałam. I też najdroższa. Tutaj woda - nie jak w akwarelach, co to ona prawie cały obraz tworzy - nic nie zdziała, dosłownie mówiąc, jest zbyteczna. Jej zamiennik, rozpuszczalnik zwany terpentyną, nie dość, że stanowi chyba drugie miejsce (pierwsze oczywiście farby) w kosztowności przyrządów (może terpentyna jako taka droga nie jest, ale szybko się zużywa) to jej "oryginał" niesamowicie śmierdzi. Jednak zawsze można się pocieszyć takową bezzapachową. Ale ja tu nie o terpentynie...


Mimo, że dopiero się uczę malować farbami olejnymi, polubiłam je. Nakłada je się plamami lub punktami ze względu na swą gęstość. No i zdecydowanymi pociągnięciami, co właśnie mi się spodobało.








Miejsce 3 - Farby akwarelowe

Według mnie, najlepszy rodzaj malowania. Świetny także dla początkujących. Opiszę go jednym słowem - romantyczny. To w nim dokładnie widać, jaki jest człowiek, który malował akwarelowy obraz, można w nim uchować swój nastrój, sekret, a nawet historię swojego życia. Uwielbiam akwarele. To dlaczego umieściłam je na trzecim miejscu?

Wahałam się pomiędzy nimi a pastelami suchymi. O wybraniu lepszego, zadecydował naprawdę mały szczegół. Techniczny. Chwilowo wracamy do "romantycznego świata" z akapitu pierwszego. Zobaczcie, jeżeli w życiu popełnimy jakiś poważny błąd, z pośpiechu czy nieuwagi, albo przez własną wątpliwość w zasady, i nie da się go naprawić, to koniec. I to samo jest w akwarelach. Trzeba być przy nich czujnym. Delikatnym i ostrożnym. 








Miejsce 2 - Pastele suche

Początkujący skarżą się, że brudzą i same się rozmazują. Co tu ukrywać, też się irytowałam, wolałam rysować pastelami olejnymi, które teraz nawet nie wliczyły się do rankingu. 


Pierwsza myśl, która przychodzi mi na hasło "pastela sucha" to kolor, żywioł. Nawet ja się temu dziwię, ale wszystko co rysuję tymi kredkami, MUSI mieć soczysty kolor. Chodzi tu też o dynamikę, mam obsesję na jej punkcie - szczególnie niestandardowe mieszanie rozcierania i szybkiej kreski. Rzucając kolejny jednowyrazowy opis - ŻYCIE.










Miejsce 1 - WĘGIEL

Prosty, szybki, ukochany kuzyn ołówka. Najciekawsze jest to, że jeszcze nie spotkałam artysty tak uwielbiającego węgiel. Jest wygodniejszy od ołówka, ale... nie radziłabym go zabierać ze sobą w miejsca publiczne, wiadomo czemu =) 

To właśnie węglem stworzyłam swoją pierwszą kolekcję, którą pokażę już w najbliższym poście.










Oczywiście, to tylko moje zdanie na temat form artystycznych. Jeśli go podzielacie, lub wręcz przeciwnie - nie zgadzacie się z nim, piszcie w komentarzach! 

3 komentarze:

  1. Ciekawy wpis, ale zdziwiło mnie to, co napisałaś o farbach - że malarstwo olejne jest trudną techniką, a akwarele dobre dla początkujących. Ja zawsze uważałam akwarele za najtrudniejsze - może dlatego, że często zostawia się w tej technice czyste, niezamalowane powierzchnie. Jak się gdzieś chlapnie za dużo farby, to już nic się nie zrobi. W dodatku farba natychmiast wsiąka i trudno jest mieszać kolory. Sama malowałam temperami i akrylami, ale dopiero jak przerzuciłam się na olejne, zauważyłam różnicę - jak dla mnie to najprostsze w użyciu farby! Maluje się nimi lekko, miękko, łatwo się mieszają, nie ma problemów z nakładaniem jasnych kolorów na ciemne (jak w akrylach), nie bledną po wyschnięciu (jak tempery), można nakładać coraz to kolejne warstwy i poprawiać to, co nie wyszło. Natomiast akwarelami nigdy mi się nie udało nic namalować, choć wielokrotnie próbowałam.
    A co do ołówka, to ja najbardziej lubię go używać na małych formatach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się na tym złapałam xD Ostatnio właściwie maluję tylko olejnymi, nauczyłam się je obsługiwać... W każdym razie zdążyłam się już z nimi 'oswoić'. A dodajmy jeszcze, że ten post pisałam na początku mojej historii z tymi farbami..
      Naprawdę, nie wiem teraz czy się śmiać czy przepraszać :D

      Usuń
  2. Świetny artykuł, sam jestem również największym zwolennikiem węgla :)

    OdpowiedzUsuń

^