Wisząc.


Ale upał, nigdzie wyjść nie można, nawet lodów odmówiłam ze zmęczenia... zdaje się, że jedynie wiatraczek elektryczny na komodzie utrzymuje mnie przy życiu ;d

Ostatnio dostałam trochę natchnienia. Aczkolwiek dziwny był główny punkt tego natchnienia.

Narysowałam ręczniki.

Pewnego wieczoru wzięłam sobie relaksacyjną kąpiel. Spojrzałam wtedy w ścianę nimi okrytą. I nie, że przyglądałam się im jakoś specjalnie w poszukiwaniu "tego czegoś",  tylko po prostu jakaś iskierka mnie trafiła i sobie pomyślałam:
 "Dlaczego nie?"

Nieważne, w jaki sposób zostaną ułożone, zawsze będą widoczne te dwa elementy: cień i fałdy. Nie trzeba się zastanawiać, jak to ułożyć, żeby grało harmonię, gdyż one w każdym ustawieniu tą harmonię grają. To jest duży plus zwykłych rzeczy.


Teraz coś o rysunku :)

Rysowanie podzieliłam na dwa dni. W pierwszym tworzyłam w łazience (tak, tak - w  ł a z i e n c e  -  mina taty po znalezieniu mnie na brzegu wanny z blokiem w ręce - bezcenna ;), zaś w drugim musiałam korzystać ze zdjęcia... To chyba dość zrozumiałe, ręczniki nie zostały w tej samej pozycji.

Pracę tworzyło się dość gładko, choć z początku miałam problem z dobraniem kolorów. Chciałam, aby wszystkie ręczniki miały jakiś temat wspólny i gdyby dobrze się przyjrzeć, każdy z nich ma coś z fioletu. 


Format A3 i moja - prawie - ulubiona sucha pastela



"Wisząc"



I tymże ręcznikami kończę ten post.
Powodzenia przez ten wyczerpujący tydzień!
Aiko


PS. Nauczyłam się już calutkiej hiragany! ^^


2 komentarze:

  1. Wiernie oddałaś draperie i to suchymi pastelami! Dla mnie to istna czarna magia... Niecodzienny temat, fajny jako ćwiczenie w rysowaniu tkanin. Dobrze, że zwracasz uwagę na relację między barwami. Pozdrawiam i życzę powodzenia w dalszej pracy! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Naprawdę fajnie to wygląda. A ze względu na technikę, której kompletnie nie łapię uważam że wyszło niesamowicie. Mimo że to tylko ręczniki.

    OdpowiedzUsuń

^