Twarzowy portret



Czarny, niefotogeniczny obiekt, a w tle kompozycja z podobrazi.

Heja!
Sobotnie ranki spędzam w pracowni malarza. Tam sobie maluję i tworzę pod okiem artysty.
Dzisiaj - niespodzianka. Na zajęcia podwoził mnie tata i się okazało, 'że jak już jest', to będę malować jego portret. Miał się zrazić. Miał być zapracowany. A nie na odwrót. No super.

Zawsze myślałam, że portrety to nie moja działka - ale to nie prawda. Portrety kobiet to nie moja działka. Bo jak widzicie, praca przedstawiająca mojego tatę, wyszła całkiem nieźle. I nawet widać podobieństwo!



Ech, te aparaty...

Na zdjęciu, można stwierdzić, że to sepia - jednakże to węgiel ;) Światło pada tragicznie, w ogóle fotografie robione w moim pokoju jakieś szare wychodzą...
Te pionowe kreski na podobraziu złączone z węglem wyglądają świetnie. Ze względu na te "naturalne mankamenty" o wiele bardziej mi pasuje działanie na płótnie niż na kartce.

Na koniec przedstawiam moją kotkę, która wręcz pozuje przed aparatem (nie jak czarnidło > <)

~ Aiko











6 komentarzy:

  1. Cudowne dzieło :o Talent, talent i jeszcze raz talent!
    /Agrafka
    you-always-be.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Ładny portret, koty również c:

    OdpowiedzUsuń
  3. Kochane kociaki! <3
    Zgadza się, naturalna faktura płótna w połączeniu z węglem może dawać ciekawe efekty. Bardzo podoba mi się "niedosłowność" portretu.
    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń

^