Znajdź różnice! (dworek)

Bach. Proszę bardzo :P
100 x 80, farby olejne na płótnie

 Legendarna chwila ukończenia dworku nadeszła. Moja sztaluga może odetchnąć po dwóch miesiącach pracy a obraz ozdabiać ścianę nowego właściciela :)
Oto jedna z większych olejnych prac z jakimi miałam do czynienia. Kochałam ją malować i patrzeć, jak się wypełnia. Przy tym jeszcze bardziej polubiłam oleje.
Na zdjęciu pod spodem pokazany jest fragment, który szczególnie zapadł mi w pamięć. A nie wiem czemu. Ładny jest.


A teraz zabawa w "znajdź różnice" :)) Powodzenia!
Kto zauważył, że na dworze nieco egzotycznie się zrobiło?
Pozdrawiam wszystkich kochających porę dżdżystą! 
Żegnam Was kotkiem:


Aiko :)


Drzewa nad rozlewiskiem


Cześć! To moja ostatnia praca z pleneru.
Tym razem znajdował się przy zbiorniku na krańcu mojego miasta. Trafiłam tam po raz pierwszy i szybko przekonałam się, że to jedno z fantastycznych miejsc do spełniania się przy sztaludze. Chyba pierwszy raz nie żałuję, że musiałam wygrzebać się w sobotę na dziewiątą.
Oprócz nas i pewnego wędkarza nie kręciło się dużo ludzi. Woda szumiała, ptaki ćwierkały, ponadto zrobiliśmy grupowego grilla - czego chcieć więcej. No i widoki - miało się co rysować!


Ale w niebie to ja nie do końca jednak byłam. Płótno krajobrazowe od artysty prezentowało się super,.. do czasu aż nie postawiłam na nim pierwszej kreski. Z początku myślałam, że to wina nowej sepii, ale jak to, przecież na kartce śmigała dobrze. Zaś na tym podobraziu trzeba było naprawdę się namachać aby kolor się wydobył. To było dziwne, ale nawet kreski stawiały nie w tym miejscu co trzeba (xD). No i rama się odbiła, ghr. No ktoś się chyba pomylił, dając nam płótna stricte pod farbę, każąc nam przynieść sepię i węgiel. Także przez 3 godziny udało mi się namalować zaledwie to:



Zabrałam to i kończyłam u siebie. Pewnego razu płótno zaczęło się ścierać, to się w końcu wkurzyłam i zaczęłam jechać pastelami. Tak czasem ze mną jest, że gdy już zacznie mnie gotować od środka, robię niektóre rzeczy zbyt spontanicznie i czasem... żałuję. W tym przypadku wcale nie było inaczej, naszły mnie myśli czy jest sens w ogóle kończyć. Takie jedno wielkie CO JA ZROBIŁAM. Pewnie niejeden z tworzących to zna.
Nagle nadeszła ta chwila. Dokończyłam podpis i odłożyłam kredkę. Teraz mogę odetchnąć z ulgą widząc swój skończony obraz. Jednak podjęłam dobrą decyzję. A Wy, co myślicie? Jak się Wam podoba?

Właśnie za oknem ujrzałam charakterystyczne błyśnięcie, pozdrawiam ~
Aiko


^