#3 Koci szkicownik

Chciałam wczoraj nagrać speed drawing, ale plan nie wypalił, bo kot nie wypalił.
***
Dziękuję wszystkim odwiedzającym i komentującym moje prace.
Jesteście dla mnie wsparciem, ot co.
W końcu nie przez przypadek blog niedługo osiągnie już 10 000 wejść!

Ktoś kiedyś mi powiedział, że mam "fajną, swoją kreskę".
Powiem Wam tajemnicę.
Żeby tak rysować, po prostu trzeba mieć kota.

A najlepiej dwa.




No to dorzucę jeszcze kwiatki!



Festiwal traktorów w Wilkowicach

Kolekcjonerzy z całej Polski, jak i nasi sąsiedzi, przybywają tu traktorami (zdarza się, że przyjeżdzają nimi kilkaset kilometrów) by pokazać innym koneserom oraz po prostu przechodniom swój dobytek. Im starszy, a lepiej zachowany, tym większy budzi podziw.

Ogólnopolski Festiwal Starych Ciągników i Maszyn Rolniczych w Wilkowicach i w tym roku zasmakował wielu imprezowiczom. Traktory nadal jednak stanowią niepowtarzalną atrakcję zarówno dla doświadczonych, amatorów, jak i dla dzieci, nierzadko też kobiet.

Mój tata i brat to wieloletni wystawcy tej imprezy, przyjeżdzający z ciągnikiem co roku. Taki klimat znałam od zawsze, nigdy mi jednak specjalnie nie sprzyjał. A tym razem posiedziałam tam dłużej, z całkiem niezłą robotą.
Otóż tamtejsza ekipa zaproponowała mi rysowanie w plenerze. Ciągników. Doświadczenie już miałam, pomysł niezły, nie mogłam się nie zgodzić. W dodatku niedaleko, wieś obok.

Oficjalne rozpoczęcie festiwalu miało miejsce o 10. Ja przyjechałam o 14, pora obiadowa, jednak dla imprezy okazała się być godziną szczytu. Ludzi pełno, i przy traktorach jak i przy stoiskach, ale nie tak samo pełno jak w ubiegłym roku - teraz dało się przynajmniej oddychać. Niestety los chciał, że z nieba zaczął lać się żar. Miały to być najgorętsze dni w sierpniu.

Pół godziny później znalazlam swój wybrany traktor - padło na uroczego Normaga - i wzięłam się za rysowanie. Potrzeba było zrobić zdjęcia i wrócić na własne stanowisko, gdyż Normag umieszczony był w dość ruchliwym miejscu, a słońce dawało niemiłosiernie.

Stanowisko (które z mojej perspektywy wyglądało tak: ja na ramie ciągnika, przede mną sztaluga, za nią kolejna sztaluga - z Ursusem i Zetorem z poprzednich postów - obok prowizoryczny statyw na telefon, po lewej krzesło z mamą, po prawej przejście z innymi traktorami, również przechadzający się ludzie) było osłonięte parasolem, czyli spokojnie dało się korzystać ze zdjęcia na ekranie.
Rysunek Normaga po paru godzinach został skończony węglem, na formacie B2 (70x50).

Szczerze powiem, że był to rewelacyjny wypad, niemożliwe, że tak dawno nie byłam na tak udanej zabawie. Mimo kurzu, aż do stanowisk z maszynami docierał zapach cudownie wypiekającego się na jednym ze stoisk chleba, a zieleń pobliskiego parku dawała wytchnienie zmęczonym przechodniom. To wszystko, zupełnie kontrastowo ale cudownie ze sobą się komponowało. Rozmieszczenie festiwalu nie zmienia się od lat.

Nawet nie zwróciłam uwagi, że się ściemniło.Kurz też wykonał swoją robotę.


 Normag w toku.


 Normag rysowany na przyczepie.


Normag narysowany! 
Jakość nie powala. Zdjęcie opracowane jest w czarno-białym efekcie, gdyż w oryginale wychodziła sepia.



Widoki z ciągnika. Pora obiadowa.



Ursus C-325, który również skradł moje serce. 


Normag prawdziwy! Uroczy, co nie?


Tak to mniej więcej wyglądało.









Węgiel, kurz i traktory

Ostatnio przeżywam kryzyz z rysowaniem kotów, mianowicie ani Mikołaj, ani Kicia nie chcą strzelać nowych póz. Albo po prostu mają już dość paparazzi.

Dostałam niedawno mini album z pocztówkami kotków, więc przynajmniej na czymś mogę pracować. Ale bądź co bądź, wolę rysować moje koty. Bo moje, a "moje" rysuje się łatwiej.

Aktulanie mam fazę na traktory.
Otóż będę niedługo na festiwalu starych ciągników w miejscowości obok, wezmę sztalugę (to znaczy, właśnie, w tym momencie została wzięta :P), papier, węgiel i coś narysuję. Coś ze starych pojazdów.
Mam nadzieję, że jakoś przemogę się w hałasie i kurzu i przyjadę cała i zdrowa ;)

Właśnie się odwróciłam i o, jak pusto bez tej sztalugi. Mój pokój wydaje się być
 o ćwiartkę większy!

  ***
To co miałam do wygadania to wygadałam, teraz czas na konkrety,
czyli przedstawiam nowy traktor.
Czy poznaje ktoś ten model? :))

Format B2, węgiel, oprawiony w brązowe passe-partout.
Czas rysowania: 1 godzina 11 min


Miłego dnia życzę :))



#2 Koci szkicownik

Koty są trudne. Z malowaniem ich też czasem jest trudno.
Tak poszło tym razem, gdyż pozwoliłam sobie na bardziej zaawansowane kocie pozy.

Jeden z Mikusiów stał się nawet elementem nieprofesjonalnej sztuki użytkowej.


Kot skreskowany 
(pisaki B w odcieniach szarości, czarny cienkopis)

Kot książkowy
(czarne pisaki, czarny cienkopis, złoty marker)


Skończony rano kot Mikusio-niepodobny.
 (pisaki w odcieniach sepii, czarny cienkopis, złoty marker)


Koty są trudne.
Zwłaszcza te czarne.
 A jak Wasze koty??



Ursus C-45

Witam Was z nowym Ursusem.
Przybory: akwarela / sepia w sztyfcie / pisaki w odcieniach sepii / 
pisaki czarne / czarny marker
Format: A2
Malowany dwa dni :) 


Krajobraz wiejski

Zostawiam Was z nowym obrazem! :)

akwarele / sepia w sztyfcie / czarne pisaki | Format A2



Zbliżenie





#1 Koci szkicownik

Moja czarna pięcioletnia łajza zawsze musi być w centrum uwagi. Praca, którą ostatnio wykonuję, idzie mi mozolniej niż którakolwiek. Z racji, iż siedzę przy tym w otwartym garażu, od czasu do czasu kuknie tam sobie mój kot.

Pfe,'kuknie'.

Właściwie to łazi w te i we wte, uprawia sobie wycieczki krajoznawcze, szuka zainteresowania, prościej mówiąc - nudzi mu się. Bo najedzony. Bo wyspany. To się kocię nudzi.

Pogryź się ze mną...
No pogryź...
Zostaw ten kijek i daj mi nogę...

Ech Miniuń, czemu ty nie przychodzisz kiedy obaj jesteśmy wolni? Na razie mogę cię pomiziać.
Albo nie.
Mam lepszy pomysł. Uwiecznię cię na papierze! Tak w ramach rekompensaty! Tak!

(Kot Mikołaj nie wydaje się być zbytnio rozentuzjazmowany).


~~ ~~ ~~
Zatem zapraszam do oglądania najnowszych szkiców z życia mojego Mikusia. Użyłam do nich artystycznych pisaków Faber Castell w odcieniach szarości wraz z czarnym cienkpisem. Na dwóch pierwszych rysunkach złote wykończenia zostały wyrobione markerem.

Widzieliście kiedykolwiek czarnego kota nocą? Piękny widok.

Drzemka

Kot mi się zahipnotyzował.


Na koniec autentyczny Mikołaj - poza standardowa.


Oczekujcie więcej prac z 'kociego' szkicownika! :)
Aiko
^